Świadectwo Wery.

inspirujące przypadki operacja

Zakładając bloga, byłam święcie przekonana, że operacja zawsze niesie ze sobą ograniczenia i rzuca się cieniem na resztę życia. Ba, ja nawet tego nie sprawdzałam; było to dla mnie oczywiste jak to, że mam skoliozę.

Niewątpliwie na moją wyobraźnię dodatkowo działał ten obraz, jaki zapadł mi w pamięć już na zawsze:

Źródło: SpineUniverse (https://www.spineuniverse.com/conditions/scoliosis/pediatric-scoliosis-surgery-guide)

Jednakże, nawet gdybym przy tym przysiadła i sumiennie przetrząsnęła internet wzdłuż, i wszerz, i tak bym nie posiadła w pełni wiedzy. Zdobywanie wiedzy na jakiś temat, to, zauważyłam, proces. Tak jak im głębiej w las, tym więcej drzew, tak nie widać lasu z góry.
Co więcej, można się tam również zgubić.

Ponoć tylko krowa nie zmienia poglądów (wg mnie też niektórzy ludzie ;)). Ja ani nimi, ani krową nie jestem i zdanie jak najbardziej zmieniam, i się do tego głośno przyznaję.

Dlatego miejmy to za sobą. Oficjalnie oświadczam:
Tak, zakładając bloga, byłam przekonana, że operacja zawsze jest… zła.
Tak, przekonałam się, że to nie zawsze jest prawda; że po operacji można nie mieć ograniczeń i mieć wspaniałe życie.
Tak, byłam przez to niezadowolona ;).

W tym momencie jednak, zdałoby się, powinnam zakończyć prowadzenie bloga i przeżywać swoją porażkę.
Naturalnie, tego nie uczynię. Dlaczego?

Bo operacja może mieć poważne, koszmarne konsekwencje (niech to Wam wystarczy na ten moment; powstanie wpis na ten temat).

Niemniej nie chcę, by ktoś przeze mnie brnął do celu po przysłowiowych trupach, w tym, może się okazać, że własnym i unikał operacji jak tylko się da.
Bo, powtórzę, nie każdą skoliozę da się wyleczyć bezoperacyjnie.
Bo powtórzę się, po raz kolejny powołując się na porównanie przewidywania przebiegu niektórych skolioz do przewidywania toru spadającego liścia; jak dzięki Newton’owi jesteśmy w stanie przewidzieć, gdzie upadnie spadające z drzewa jabłko, tak nie jesteśmy w stanie przewidzieć, gdzie wyląduje liść.

Dlatego – poznajcie Werę.

***

Od małego sport, głównie pływanie, towarzyszył mi na co dzień.

Nigdy nikt nie zauważył, że mam jakieś krzywe plecy czy garba, ponieważ trenowałam tak dużo, że nie było tego widać. Dopiero gdy miałam 13 lat, mój kolega na treningu zauważył, że odstaje mi dziwnie łopatka przy schylaniu i że mam lekki garb.
Jak najszybciej udałam się z mamą do lekarza i okazało się że mam niedużą skoliozę. Początkowo mnie to nie przeraziło, bo miałam 13 lat i nie zdawałam sobie sprawy, z czym mam do czynienia.
Jednak z upływem czasu zaczęłam zauważać, że coraz bardziej mi to przeszkadza, zaczyna boleć i jakoś odstawać. Jeździłam z mamą po całej Polsce, zanim trafiłam do odpowiedniego lekarza – dr Grabali. Skolioza postępowała bardzo szybko, mimo dużego wysiłku i codziennych ćwiczeń, aczkolwiek gdybym nie uprawiała sportu, byłoby o wiele gorzej. Samej operacji nie bałam się w ogóle; bałam się, że po operacji będę ograniczona i że nie wrócę do aktywnego trybu życia.

7 miesięcy temu przeszłam operację i choć miałam ogromne wątpliwości, to teraz jestem bardzo szczęśliwa.

Skrzywienie miałam 61° w piersiowym i 50° w lędźwiowym.
Po operacji piersiowy jest na zero, lędźwiowy około 5°.

Po miesiącu wróciłam do szkoły, zaczęłam lekko biegać, ćwiczyć, chociaż naprawdę było ciężko.

Wiem, że ciężko w to uwierzyć, bo sama przed operacją nie wierzyłam, ale teraz wiem, że była to najlepsza decyzja w moim życiu.

Aktualnie nie mam żadnych ograniczeń. Pływam, chodzę na siłownię, biegam i biorę udział w zawodach sportowych z siatkówki, koszykówki itd. Nic mnie nie boli, czuję się świetnie.

[jak widać 😉 – przyp. mój]

***

Powiem Wam, że nawet się cieszę, że się tego wszystkiego (że operacja nie jest zła) dowiedziałam.

Tak dotrę do większej liczby osób; pomogę większej liczbie ludzi. Wam.

Co więcej, wiem, że jak coś czytać, nie czuje się tego tak, jak coś zobaczyć. Można nie wierzyć odpowiedziom na swoje pytania, co można robić po operacji; można się na nie nastroszyć i z urazą gdzieś zaszyć, burcząc pod nosem, że to niemożliwe.

Dlatego Wera przygotowała dla Was to:

Brawa, brawa, przeogromne brawa. A ode mnie jeszcze większe podziękowania za przyczynienie się do otwarcia mi oczu <3.

Dodaj komentarz