Świadectwo Natalii.

gorset inspirujące przypadki

Dość już znudzona, przeglądałam wpisy na grupach społecznościowych, okazjonalnie rozwijając komentarze, by może dać się wciągnąć w jakąś ożywczą dysputę – zwykle samotnie stając w obronie bezlitośnie i bez wyjątku krytykowanych gorsetów – gdy mój wzrok padł na nieoczekiwany przeze mnie komentarz.
Należał on do Natalii.
Natalia poleciła w nim metodę FITS, ale, co najważniejsze, przekazała, że nosi gorset i… że jej skolioza znacznie się poprawiła.

To jeszcze nic. Chce, aby wszyscy, a więc Wy, dowiedzieli się jeszcze więcej.

***

“Mam 15 lat, jestem w 3 klasie gimnazjum. Moja historia ze skoliozą zaczęła się w wieku 13 lat, gdy poszłam do gimnazjum. Odbywały się tam badania wzroku, słuchu, ważenie no i kręgosłup. We wcześniejszych latach nikt nic nie zauważył, miałam równe plecy. Dopiero wtedy, gdy zaczęłam dojrzewać, skolioza ujrzała światło dzienne. Na badaniach bardzo się wystraszyłam, ponieważ pani pielęgniarka powiedziała, że nigdy nie widziała tak krzywego kręgosłupa. Od 4 klasy podstawówki ćwiczyłam akrobatykę. Były tam różnego rodzaju wygięcia i trochę dźwigania. Moi rodzice myśleli że być może jest to spowodowane tą akrobatyką. Ale jeszcze do końca pierwszej klasy na nią chodziłam. Nie widziałam świata poza nią.
Po spotkaniu z pielęgniarką zaczęły się jeżdżenia po lekarzach. Pamiętam, że najpierw byłam w Łodzi u ortopedy sportowego. On stwierdził, że to się już nie pogorszy i że nie ma się co martwić, i abym chodziła na basen, bo pomoże mi wzmocnić kręgosłup. Po tej wizycie dużo czytałam w internecie. Moi rodzice zabrali mnie jeszcze do znajomej fizjoterapeutki. Ona powiedziała, że basen i tylko basen. No to ja przez bodajże rok 2-3 razy w tygodniu chodziłam na ten basen. Nic nie pomagało, wiec zaczynaliśmy się niepokoić. Pojechaliśmy do lekarza w Otwocku i on mówił coś o operacji, że to by był najlepszy wybór itd. I też, że może gorset by pomógł.
Mieliśmy straszny mętlik w głowie.
Następnie pojechaliśmy do Zakopanego, do specjalnego szpitala. Tam lekarz mnie obejrzał i powiedział, że zrobimy mi jakiś gorsecik i będzie okej. Po czym wysłał mnie tam na prześwietlenie, a później na konsultacje znowu do niego. Na tej drugiej wizycie był przerażony, że mam takie duże skrzywienie a u mnie tego tak nie widać. Miałam wtedy 44°, a od 45° operowali. Powiedział, że jest wskazanie do operacji, że to i tak się będzie jeszcze pogarszało. Wyznaczył termin operacji na za rok.
To było straszne. Nie wiedzieliśmy kompletnie nic. Wiadomo, zaczęło się czytanie w internecie o operacji, powikłaniach itd. Moi rodzice nie chcieli mnie operować. Ja też nie chciałam, chociaż już byliśmy gotowi, aby takie coś zrobić.
Następnie całkiem przypadkiem dowiedziałam się od koleżanki, że jej koleżanka ma skoliozę i gdzieś to leczy. Napisałam do tej dziewczyny, opowiedziała mi wszystko i dała namiary na taką panią doktor. Powstała jakaś nadzieja. Umówiliśmy się na wizytę.
Pani doktor stwierdziła że niby jest wskazanie do operacji, ale można tą skoliozę zatrzymać poprzez ćwiczenia i gorset oraz poprawić sylwetkę. I w taki sposób zaczęłam ćwiczyć metodą FITS codziennie oraz nosić gorset cheneau zrobiony w firmie Vigo. Jeździłam na wizyty około co 2 miesiące. Jak mi się poprawiło, to pani mi zmieniała ćwiczenia na inne. Raz w sumie się poprawiało, raz pogarszało. Ale cały czas dzielnie ćwiczyłam i byłam dobrej myśli. Na jednej wizycie kontrolnej pani doktor powiedziała, że operacji na pewno nie będzie. Po roku takich ćwiczeń widziałam znaczna poprawę. Z 45° zeszłam na 38°. Jest to dla mnie duże osiągnięcie.
W lipcu pojechałam na turnus organizowany przez moją panią doktor. Były to 2 tygodnie intensywnych ćwiczeń (z przerwą na weekendy), były indywidualne ćwiczenia i te w grupach. Naprawdę był to najlepszy wyjazd, na jakim kiedykolwiek byłam. Poznało się tyle ludzi z tym samym problemem. To było wspaniałe. Większość osób tam nosiła gorset. Mieliśmy organizowane różne wycieczki i atmosfera była tam mega. Gdy się żegnaliśmy wszyscy płakali. Naprawdę polecam takie wyjazdy.
We wrześniu (parę dni temu) pojechałam na kontrolną wizytę i ku mojemu zdziwieniu wszystko mi się poprawiło! Byłam z siebie taka dumna. Jeszcze do tego dostałam informacje, że już niedługo będę musiała odstawiać powoli gorset, z czego bardzo się ucieszyłam. Już rozwój kostny mi się kończy, więc kręgosłup się już nie będzie krzywił i skończę swoją karierę ze skoliozą.
Może życie bez skoliozy byłoby lepsze, ale gdyby nie ona, to bym nie poznała tylu wspaniałych ludzi. Dzięki niej odkryłam swoje powołanie życiowe i pragnę tez pomagać ludziom ze skoliozą.

Metoda, którą ćwiczę nazywa się FITS (Funkcjonalna Indywidualna Terapia Skolioz), pani doktor do której jeżdżę przyjmuje za Wrocławiem w stronę Legnicy. Poniżej podam link do jej strony. I życzę wszystkim powodzenia w leczeniu skoliozy 😉
http://www.fits.pl/index.php/pl/terapia-fits”

***

Natalio, powiedziałaś:
“Jest to dla mnie duże osiągnięcie.”
“Byłam z siebie taka dumna.”

Wiedz, że jest to duże, ogromne, nieocenione osiągnięcie dla nas wszystkich. I że wszyscy jesteśmy z Ciebie dumni.

Bo nie tylko wymknęłaś się operacji; nie tylko wygrałaś ze swoją skoliozą; ale też dajesz tym innym bezcenny przykład, że to jest możliwe. Nie w oparciu o jakąś teorię, jakieś badanie, a nawet nie poparte moim przykładem sprzed iluś tam lat – robisz to teraz, wygrywasz teraz i teraz dajesz nadzieję.

Dziękujemy.

2 thoughts on “Świadectwo Natalii.”

  1. Natalio! Jestem szczerze zachwycona, że są takie dziewczyny jak Ty. Ogromnie Cię podziwiam za to ile osiągnęłaś i bardzo mocno dziękuję, że dzielisz się swoją historią i że “pragniesz pomagać ludziom ze skoliozą”. Bo wiesz, ja byłam takim człowiekiem, moje życie w dużej mierze kręci się wokół skoliozy i dzieli na ery “przed” i “po” operacji. Niestety mając 15 lat zostałam zoperowana. Dlatego zawsze niezmiernie mnie cieszy, że ktoś walczy, że komuś się udało i, najważniejsze – że chce pomagać innym z takim samym problemem.
    Jesteś wspaniała! Dziękuję!

Dodaj komentarz