Skolioza a pływanie – ja (:)).

ja moja historia motywacja skolioza a pływanie

Część z Was najpewniej kojarzy mój rekordowy wyczyn, wpis-kolubrynę na temat pływania i skoliozy.

Zdania od tamtego czasu o pływaniu w kontekście skoliozy nie zmieniłam, jednakże przyświeca mi myśl przewodnia, że, jak ze wszystkim, TO ZALEŻY, tak więc są z pewnością osoby, którym pływanie nie dość, że nie szkodzi, to służy.

Jedną z takich osób jest Wera, która zagościła u mnie w poprzednim poście i zrobiła istną fu-ro-rę – ja nawet nie zachęcam, a zmuszam do zajrzenia do tamtego wpisu. Hiperłącze już zamieściłam, więc nie ma wymówek 🙂

Dam się jeszcze dalej ponieść fali tego szaleństwa i nie dość, że opublikowałam wpis o Werze cieszącej się życiem po operacji, to jeszcze pływającej, to dzisiaj podzielę się z Wami swoimi nagraniami z pływania :3.

Obłęd! Ten blog zwariował! Lada moment wywróci się do góry nogami i wszystko, co dotąd się na nim pojawiło, zacznie się wysypywać!

Dlatego sprowadzę go do normalności i powtórzę: nie ma uniwersalnej reguły tyczącej się wszystkich skolioz na ziemi.
Próbuj, co Tobie służy.

Poza tym. To mi pokazuje, gdzie zawiodła mnie sumienność: dzięki niej zarówno nauczyłam się pływać, jak i wygrałam ze skoliozą nawet mimo tego niefortunnego epizodu z pływaniem.
Zobaczcie sami.

***

*

*

Dodaj komentarz