Skolioza a martwy ciąg – można?

inspirujące przypadki magiczne metody martwy ciąg skolioza a ćwiczenia siłowe

Czy ze skoliozą można wykonywać martwy ciąg? Chwila, a w ogóle ćwiczyć? Przecież martwy ciąg niszczy kręgosłup. Po co więc narażać i tak chory, krzywy kręgosłup na tak dewastujące ćwiczenie.

Ja sama bałam się martwego ciągu. I nie wiem, dlaczego odważyłam się wykonać go po raz pierwszy.
Kiedy się na tym przyłapałam – zaczęło narastać we mnie skonfudowanie.
Jak to, przecież miałam dźwigać tylko do 5 kilogramów.
Teraz, pisząc ten wpis, zastanawia mnie, co to w ogóle za magiczna granica, owo 5 kilogramów.

Muszę przyznać, że dotąd nie miałam żadnej opinii na temat martwego ciągu… poza jedną. Że jest to ostatnie ćwiczenie, jakie mogę ze skoliozą wykonywać. Znaczy się więc, że nie mogę, więc nawet o nim nie myślałam. A tak w ogóle to, uwaga, wydawało mi się głupie a niepotrzebne, takie jakieś sztuczne podnoszenie sztangi z ziemi (!). Przecież tak się w ogóle nie robi.
Okazało się jednak, że nie tylko wykonywać je mogę, ale czuję się z tym cudownie i z zaskakującą łatwością dokładam kolejne ciężary na sztangę; ciężary, które zaczęły przykuwać uwagę innych na sali.

Nie pozostało mi nic innego jak sprawdzić, co się mówi o ćwiczeniu martwego ciągu przy skoliozie.

Wtedy po raz pierwszy poznałam tę powszechnie panującą opinię, że “martwy ciąg niszczy kręgosłup”. Ale też, co mnie uderzyło, bardzo szybko zaczęłam natykać się na rewelacje, że osoby ze skoliozą, które bały się martwego ciągu jak ognia, kiedy w końcu odważyły się dać mu szansę… zakochiwały się w tym ćwiczeniu.

No więc, jak to jest? Czy ze skoliozą można wykonywać martwy ciąg?

Z początku byłam (i w sumie dotąd jestem) nieco rozczarowana tym, że nie natknęłam się na adekwatne artykuły naukowe.
Jednakże tym, o co z kolei się niemal potykałam, były wyrazy zachwytu nad martwym ciągiem w przypadku nie tylko skoliozy, ale, uwaga, także niwelowania bólu pleców.

Moje zdobycze prezentuję poniżej. Zacznijmy od polskiej strony internetu.

Na forach i w ogóle stronach zdania były, przewidywalnie, podzielone. Jedni przeklinali martwy ciąg, że kompletnie niszczy kręgosłup, inni zaś – że wręcz całkowicie likwiduje ból, a tak w ogóle to i leczy skoliozę*.
Pragnę zwrócić uwagę na tę drugą grupę. Są to ludzie, którzy skoliozę mają, poszli na przekór zaleceniom swoich lekarzy bądź fizjoterapeutów i zaczęli ćwiczyć siłowo/crossfit, i wykonywać martwy ciąg.
Działał cuda na ich kręgosłup. Ból znikał, jakby go nigdy nie było.

Polecam zajrzeć do tematu wady kręgosłupa a trening siłowy w pozycji stojącej i poczytać komentarze użytkownika Mawashi. Przytoczę jego słowa, które co prawda nie dotykają stricte martwego ciągu, ale są niezmiernie ważne – i na temat czego w przyszłości zrobię wpis.
“Trening w pozycji leżącej nie prowadzi do wzmacniania mięśni posturalnych.
Trening w pozycji siedzącej BARDZIEJ obciąża kręgosłup niż w pozycji stojącej, która jest naturalna i najbardziej kompensuje wszystkie przeciążenia (tłocznia brzuszna, esowatości kręgosłupa, etc.)”

Polecam również zerknąć w komentarze Reinspired na wykop.pl – dwa najdłuższe.

Nade wszystko polecam bloga Teoria Ruchu – autor Filip przedstawia tam mnóstwo wartościowej wiedzy. Co prawda nie porusza tematu stricte skoliozy a martwego ciągu, jednak z dwóch jego wpisów: czy martwy ciąg zniszczy Twój kręgosłup oraz mit “poprawnej techniki” można wyciągnąć wiele wspaniałych informacji.

Z angielskich stron na uwagę zasługują:

Dlaczego musisz wykonywać martwy ciąg” . Przy skoliozie kluczowe jest wzmocnienie tzw. core’u (mięśni głębokich, stabilności ogólnej). A nie ma lepszego ćwiczenia aktywującego te mięśnie niż martwy ciąg!
Autor załącza odnośniki do publikacji naukowych.

W artykule o leczeniu bólu dołu pleców… martwym ciągiem autor powołuje się na artykuły naukowe. I okazuje się, że, tak, wykonywanie martwego ciągu zwiększa sprawność i w większości przypadków niweluje ból krzyża.

Z kolei w artykule, dlaczego fizjoterapeuci i doktorzy powinni nauczyć się co nieco biomechaniki co prawda nie ma wzmianki o skoliozie, ale autor zgrabnie objaśnia, dlaczego owi fizjoterapeuci i lekarze odradzają/zabraniają ćwiczeń siłowych – by jak najbardziej zniwelować jakiekolwiek ryzyko wystąpienia urazu. Bo, jak pisze, “rozwiązaniem nie jest unikanie ruchu, a nauczenie się wykonywania go w odpowiedni sposób”. Są to bowiem czynności nie do uniknięcia w codziennym życiu.

Również na forach można znaleźć… nie da się tego inaczej nazwać jak peany na cześć martwego ciągu i prozdrowotnego wpływu na plecy, również w przypadkach skoliozy. Tu ludzie są bardziej wylewni i jeden przez drugiego chwalą się oraz wyrażają uznanie i zachwyt nad zbawiennym działaniem martwego ciągu. Możecie to poczytać tu oraz na reddicie. Z tego drugiego pozwolę sobie przytoczyć parę wypowiedzi:

“Jestem 42-letnim administratorem IT. W pracy siedzę cały dzień. Jak wielu innych [wypowiadających się] w tym wątku, zlikwidowałem… nie zmniejszyłem, a zlikwidowałem skoliozę oraz ekstremalny ból pleców.
Uszkodziłem sobie dysk około 10 lat temu i nie byłem w stanie wstać z łóżka przez ponad tydzień, nawet żeby skorzystać z toalety. Rok podnoszenia ciężarów wyleczył mnie z bólu pleców i dał mi jakość życia, jaką nawet nie podejrzewałem, że jest możliwa.
[…] powinieneś zacząć naukę, jak podnosić ciężary, i zacząć je podnosić. Albo, możesz spędzić resztę życia, zażywając różnorakie leki […] i nawet nie wiedząc, co to jest prawdziwe zdrowie.”

“[…] odpowiednie dźwiganie ciężarów […] także uczy ciało jak poprawnie korzystać z systemu (poprawna postura, podnoszenie rzeczy itd.”

“Zwykle bolały mnie plecy od długich okresów siedzenia i bycia grubą łajzą [:D]. Podnoszenie ciężarów i złożonych ćwiczeń przez około półtora roku, i nawet nie pamiętam, kiedy ostatnio miałem w trakcie siedzenia jakieś nieprzyjemne uczucie w plecach.”

“Kiedy pierwszy raz poszedłem na salę, mój chiropraktyk powiedział mi, żeby nie nadwyrężać pleców, albo ryzykuję przyszłą kontuzją.
[…] Teraz mam 26 lat, ćwiczę siłowo 3-5 razy w tygodniu i w ogóle nie bolą mnie plecy. Żadnych problemów z dźwiganiem czy spaniem, i brak powodów do odwiedzania chiropraktyka.
Był na mnie wściekły za narażenie moich pleców na kontuzję podnoszeniem 95 funtów w martwym ciągu; teraz go nie potrzebuję. Ostatnio podniosłem 305 funtów (ważąc 130) […].
Nie jestem doktorem i wiem, że to nie jest normalne, ale… wygląda podejrzanie, że doktor nie aprobuje wzmacniania mięśni pleców w celu zmniejszenia bólu pleców. Wyciągnijcie własne wnioski. Ja swoje wyciągnąłem :(”

“Miałem operację poważnej skoliozy […] i martwy ciąg czyni cuda dla moich pleców. Nie dźwigam dużych ciężarów, ze strachu, ale budowanie mięśni naprawdę pomogło z bólem”.

“Nigdy nie miałem skoliozy, ale cierpiałem na ból krzyża podczas leżenia w łóżku. Zacząłem wykonywać martwy ciąg i ból zniknął po 3-4 miesiącach”.

“Dokonałem kompleksowej metaanalizy literatury traktującej o idiopatycznej skoliozie […]. Nie jestem ekspertem w tym temacie, ale ćwiczenia i fizjoterapia są jednymi z przynoszących najwięcej korzyści metod poprawienia jakości życia osób cierpiących na skoliozę; bardziej nawet niż noszenie gorsetu […]. Jedyna rzecz, jaka może konkurować z ćwiczeniami, jest operacja korekcyjna.
[…] spora część bólu w naszym ciele jest skutkiem braku odpowiedniej siły w mięśniach raczej antagonistycznych niż agonistycznych. Dla przykładu, możesz cierpieć na ból pleców, ponieważ Twój core jest słaby albo kolan, ponieważ to Twoje kostki są słabe. Ciało ma tendencję do kompensowania słabego core’u kosztem pleców, co wiedzie do niepotrzebnie dodanego napięcia oraz bólu”.

“Mam umiarkowaną skoliozę w dole pleców, poszedłem do lekarza i zapytał mnie, czy Ty dźwigasz ciężary? Zacząłem uczęszczać na salę. Upłynęło już pięć lat i do tej pory nie mam żadnych problemów”.

“O ile ktoś nie ma ekstremalnie dużego skrzywienia, jego plecy są tak samo silne jak innych… po prostu trochę skrzywione. Możesz robić wszystko! Na moich zajęciach z yogi była dziewczyna, którą podsłyszałem, jak mówiła “nie mogę zrobić stania na rękach, mam skoliozę!”, podczas gdy moja narzeczona robiła własne stanie na rękach (ma około 30 stopni skrzywienia). Więc, wszystko jest możliwe. Nikt nie powinien pozwolić temu [skoliozie] ograniczać jego życia”.

Wierzcie mi, to jest zaledwie wierzchołek góry lodowej. Takich komentarzy było tam kilkadziesiąt.

***

Wpis nie byłby pełny gdybym nie przedstawiła namacalnych przykładów na to, że się da :).

Oto przedstawiam fenomenalnego Lamara Ganta, który ze swoją skoliozą pobił absolutny rekord – podniósł 5-krotność masy swojego ciała w martwym ciągu. Więcej możecie przeczytać o nim tutaj.

Innym przykładem jest (przytoczona już przez Filipa) 78-letnia staruszka, która podnosi 100 kg w martwym ciągu – zanim zaczęła ćwiczyć, miała problemy ze wstaniem z podłogi czy wejściem po schodach.

Mamy też Kathryn Nash, która co prawda przeszła operację kręgosłupa, lecz zdecydowała się podjąć ćwiczeń siłowych – jest w stanie podnieść 3-krotność masy swojego ciała i co najważniejsze, ból pleców zniknął na dobre.

Stuart Jamieson miał nie tylko skoliozę, ale jeszcze inne, powiedzmy wprost, straszne dolegliwości, a tak w ogóle miał nie przeżyć więcej niż dwa lata – nie pozwolił on jednak, by to definiowało jego życie i obecnie jest trójboistą bijącym rekordy światowe.

Vanessa Buckley ponoć do 21 r.ż. miała znaleźć się na wózku inwalidzkim. Miała być kaleką i nie móc posiadać dzieci. Teraz jest trenerem personalnym, ma trzech synów i jak mówi, “teraz nie ma czegoś na sali, czego nie mogłabym zrobić. Mogę zrobić przysiad z 95 kg, martwy ciąg z 107,5 kg i wycisnąć na klatę 47 kg”. Co więcej, jej celem jest pokazanie ludziom, zasłaniającym się wiecznym “ja nie mogę…”, że, nie – właśnie, że MOŻESZ.

Tina Daneshman mimo skoliozy została trójboistką i wierzy, że pas pomógł jej zahamować postęp skoliozy. Czy pas, czy jak wg mnie ćwiczenia siłowe, odpowiednia technika połączona z oddychaniem – najważniejsze jest, co osiągnęła.

Linda Okoro mimo przebytej operacji kręgosłupa jest trójboistką, a to nie byle jaką. Nazywana jest Linda “Bestia” Okoro ;).

Sophie Guldoin dłuuugo unikała martwego ciągu, przez wzgląd na skoliozę oraz lordozę – a jak się dała w końcu przekonać… w martwym ciągu dosłownie się zakochała. I tu ból odszedł w zapomnienie.

Tym razem nie dostarczyłam Wam artykułów stricte naukowych. Ale czy powyższe, jawne dowody nie są wystarczające?
Jeśli znacie jakieś publikacje traktujące o skoliozie pod kątem sportów siłowych, dajcie znać.

A teraz podsumujmy: czy mając skoliozę, można wykonywać martwy ciąg?

Z zebranego przeze mnie materiału jasno się przebija, że nie tylko można, ale wręcz trzeba – także, gdy nawet nie masz skoliozy, ale dręczy Cię ból pleców.
Oczywiście, każdy jest inny i kochani, nie traktujcie tego, co opisałam, jako wyroczni i uniwersalnej prawdy. Wam akurat martwy ciąg może nie służyć. Ja podniosę 100 kg, ale na przysiad 40 kg to jest dla mnie absolutny i nierozsądny już maks, bo czuję, że głęboko w piersi coś mnie blokuje.
Dlatego, powtarzam: to zależy. Każdy jest inny, każda skolioza jest inna.

Sęk w tym, że druzgocząca większość twierdzi, że martwy ciąg działa. Warto dać temu ćwiczeniu szansę i rozwiać ten osnuwający go mit, że niszczy kręgosłup.
Musicie słuchać swojego ciała. I nie zawsze słuchać lekarzy ;). Chcą dla nas dobrze, ale my nie chcemy wegetować. Chcemy żyć!
Nie można pozwolić, aby skolioza była wymówką.
Podobnie twierdzi wspomniana już niesamowita Hayley – użyła skoliozy właśnie jako motywacji. Bo mieć krzywy kręgosłup i mimo przeciwnościom osiągnąć tak wiele – nieważne, że w oczach innych, bo najważniejsze jest wręcz nowe życie, na jakie można sobie zapracować.

Masz skoliozę i się wahasz, czy możesz dźwigać? A może się przełamałeś i zacząłeś ćwiczyć, i osiągnąłeś olśniewające efekty? Daj znać! Niech inni wiedzą, że się da i że to działa!

* Leczenie może być dwojakie: albo niweluje ból związany ze skoliozą (a ból jest ogromną dysfunkcją mogącą skoliozie towarzyszyć – jeśli znika ból, “choroba” nie daje objawów, więc traktujemy ją jak wyleczoną), albo faktycznie zmniejsza/niweluje skrzywienie. Spotkałam się z mnóstwem opinii, że dzięki ćwiczeniom siłowym skrzywienie się zmniejszyło albo po prostu znikło.

 

2 thoughts on “Skolioza a martwy ciąg – można?”

  1. Ciekawy wpis. Dzisiaj byłem na siłowni i z zazdrością patrzyłem jak gość podnosi ponad sto kilo w m.c… I ta myśl ‘mi z tą skoliozą nie wolno’… Wposałem w google m.c. i skolioza i wyskoczył wpis… Od jutra m.c. i allelujai do przodu (a raczej do góry).

    1. Super! Podoba mi się ta zmiana nastawienia 🙂 Ogromnie przepraszam za poślizg w odpowiedzi – nie miałam komputera.
      I jak, wziąłeś się za trenowanie martwego ciągu? jeśli tak, jak efekty, jak się czujesz?

Dodaj komentarz