Podróż po wpisach. Moja historia (2)

moja historia motywacja podróż po wpisach

Jeśli jesteś tu po raz pierwszy, serdecznie zapraszam Cię do rozpoczęcia od strony o mnie , a następnie od tego posta.

Po koszmarnej wizycie u ortopedy mama pocieszała mnie, że za tydzień znowu się do niego uda i porozmawia z nim na temat ewentualnego leczenia, i tylko w ostateczności zgodzi się na operację. Ja również byłam gotowa bronić się przed zabiegiem nogami i rękami.

Dopiero po wizycie u ortopedy naprawdę dostrzegłam swoją wadę. Okropny garb po prawej stronie pleców, kilkucentymetrową asymetrię barków, wystające łopatki. Tułów przechylał mi się w prawo – gdyby tak przyłożyć kątomierz i odmierzyć kąt od pionu – o jakieś 40 stopni, zaś lewa noga, jak nie pilnowana, uciekała w bok o prawie drugie tyle. Prawego obojczyka nie było widać, zaś lewy koszmarnie wystawał.

To tylko jeszcze bardziej motywowało mnie do działania. Byłam jak strateg, ponuro wpatrujący się w przyszłe pole bitwy i w myślach rozmieszczający siły na kluczowych pozycjach.

Przez kolejny tydzień zżerały mnie strach i niepewność. Złościłam się i rozpaczałam, jak wielu, których to schorzenie dotknęło: dlaczego akurat ja? Dlaczego teraz?
Teraz już patrzę na to o wiele inaczej. Nikt na to nie zasłużył, ale komuś musiało się przytrafić.

W tym miejscu muszę zrobić przerwę. Dwa ostatnie zdania są cytatem mnie sprzed dziesięciu lat.
„Komuś musiało się przytrafić”.
Wcale nie musiało.
Przestańmy zdejmować z siebie odpowiedzialność na rzecz… losu.

Ani myślę przypisywać sobie odkrycie tych cudownych a strasznych prawd. Odsyłam do obejrzenia pana Jacka Walkiewicza. Naprawdę warto. Te 20 minut to inwestycja na całe życie.

Jacek Walkiewicz – Pełna moc możliwości

Po tej wartościowej przerwie wracam do odtwarzania mojego dawnego wpisu:
W końcu usłyszałam upragniony werdykt: gorset. Operuje się bowiem od 41 stopni.
Przepełniła mnie radość. Gorset brzmiał o wiele mniej strasznie niż zabieg, na dodatek to miał być rok, góra dwa, a potem czekała mnie wolność i piękna, bo prosta sylwetka…!
Tak w każdym razie myślałam. I dzięki bogu.
Inaczej nie wiem, czy bym wykrzesała z siebie tyle samozaparcia, wiedząc, że bynajmniej nie to mnie czeka.

W połowie maja miałam wizytę u pana robiącego gorsety.
Wykonano mi odlew, co jest po prostu oszpachlowaniem gipsem. Z ciekawości właśnie o tym trochę przeczytałam i dowiedziałam się, że teraz najpierw jest się owijanym folią. Za moich czasów nakładało się gips na gołe ciało. Depilacja gratis 🙂

Nie mogłam się doczekać. Na myśl o założeniu gorsetu ogarniało mnie podniecenie.

Kolejna część moich przeżyć

… Lub możesz czytać wszystko po kolei, używając paska nawigacji poniżej 🙂

Standardowo: oryginalny tekst wpisu z kwietnia 2008.
Mama pocieszyła mnie, że za tydzień znowu uda się do ortopedy i porozmawia z nim na temat ewentualnego leczenia i tylko w ostateczności zgodzi się na operację. Ja również byłam gotowa bronić się przed zabiegiem nogami i rękami.
Przez kolejny tydzień zżerały mnie strach i niepewność. Złościłam się i rozpaczałam, jak wielu, których to schorzenie dotknęło: dlaczego to akurat ja? Dlaczego teraz? I te de, i te pe, aż do znudzenia, ziew. Teraz już patrzę na to o wiele inaczej. Nikt na to nie zasłużył, ale komuś musiało się przytrafić.
W końcu usłyszałam upragniony werdykt. Czekał mnie gorset, operują od 41 stopni. Przepełniła mnie radość. Gorset brzmiał o wiele mniej strasznie niż zabieg, na dodatek to miał być rok, góra dwa, a potem czekała mnie wolność upojona piękną, bo prostą sylwetką…! Tak w każdym bądź razie myślałam.
Wizytę u pana robiącego gorsety miałam w połowie maja. Wykonano mi odlew, co jest trochę nieprzyjemne, bo gratisowo dostałam bolesną depilację ;P. Na myśl o założeniu gorsetu ogarniało mnie podniecenie. Ach, nareszcie…
[Oraz dołożony fragment:] Dopiero po wizycie u ortopedy naprawdę dostrzegłam swoją wadę. Okropny garb po prawej stronie pleców, kilkucentymetrową asymetrię barków, żebra wystające z jednej strony o dobre kilka centymetrów przeciwnie do garba i wystające łopatki. Tułów przechylał mi się w prawo- gdyby tak przyłożyć kątomierz i odmierzyć kąt od pionu- o jakieś 40-50 stopni, zaś lewa noga uciekała w bok o prawie drugie tyle. Prawego obojczyka nie było widać, zaś lewy koszmarnie wystawał. To jeszcze tylko bardziej mnie motywowało do działania.
[Z dopisanego stratega jestem dość zadowolona :3]

 

Dodaj komentarz