Pływanie a skolioza. Metoda bezpieczna czy… co, szkodliwa…?

magiczne metody skolioza a pływanie

Pływanie leczy skoliozę; jest zalecane przy skoliozie; to bezpieczna metoda leczenia skolioz. Jak pływać, jaki styl najlepszy – na plecach, żabka, a może kraul?

Na pewno to znacie. W internecie się o to potyka. Może nawet to wiecie, nawet nie wiedząc, skąd.
Brakuje pośród tego jednego: wątpliwości.
Czy aby na pewno pływanie to takie panaceum? I czy faktycznie jest absolutnie niegroźne?

Jeśli śledzicie bądź prześledziliście mojego bloga, kojarzycie wpis, w którym już musnęłam temat, a w którym subiektywnie zaklasyfikowałam pływanie jako czynnik, który pogłębił moją skoliozę.
A muszę przyznać, że choć to uczyniłam, nie bez pewnej mściwości, bo tyle lat (pływając) ciężko pracowałam na pogarszanie się swojej skoliozy, tak naprawdę nie byłam pewna, czy mam rację.

A dzisiaj – zamierzam rozprawić się z tematem pływania w kontekście leczenia skoliozy. Czy pływać, jak pływać, czy pomoże, czy zaszkodzi.
Zaznaczam, że piszę o pływaniu nie po operacji, jego potencjale do leczenia skolioz.
I jak zwykle – dostarczam rzetelnych źródeł 😉

Wpis jest bardzo długi. Jeśli nie masz siły przez niego przebrnąć, przeskrolluj na sam dół i przeczytaj ostatni fragment (pod ostatnim separatorem).

***

Jak zwykle zacznę od polskiej strony internetu. Wybrałam źródła, które mogą mieć jakąkolwiek wartość bądź nie przeszłam koło nich obojętnie, zmuszona skomentować. Tym bardziej, że pokazują się na pierwszych stronach Google, a więc mają największy potencjał do wyrządzenia komuś krzywdy.

Robię to też dlatego, że przeglądając internet za potrzebnymi mi zagadnieniami, wyobrażam sobie, że właśnie się dowiedziałam, że mam skoliozę i szukam ratunku oraz porady u Google. Nie każdy sięgnie po źródła naukowe i przez nie przebrnie. Więc jeśli już mamy korzystać z ogólnodostępnej hmmm wiedzy, wolę wskazać, na co zwrócić uwagę.

Jak zauważycie, zaczęłam dość szczegółowo; im dalej, tym miałam mniej zapału komentowania powielających się treści (i tak niepopartych niczym wiarygodnym).
Ach, i radziłabym się nie sugerować stronami ośrodków oferujących pływanie korekcyjne – oni zawsze będą je zalecać i do niego zachęcać ;).

Na pierwszej stronie Google można się natknąć na wpis „Czy pływanie wyleczy skoliozę lub wadę postawy?”. O dziwo, zamieszczam go mimo braku źródeł naukowych, gdyż w pewnej mierze się zgadzam z jego treścią i jest dość wiarygodny na tle tych wszystkich peanów na cześć cudowności korekcyjnego działania pływania. Można to wywnioskować po fragmentach: „budowa anatomiczna człowieka to łańcuchy mięśniowe” oraz: „Można spotkać się z opinią, że przyczyną skoliozy są zbyt słabe mięśnie. To nieprawda. Dlatego wzmacniające mięśnie pływanie samo, niestety, nie usunie skoliozy.”

Z kolei TO zalicza się do treści niedających się pominąć.
Po pierwsze: zmniejszone tarcie? Nie wyobrażam sobie, aby powietrze mogło trzeć bardziej niż woda.
Po drugie, argument, iż „…Należy też do form ruchu, dzięki którym szybko spala się tkankę tłuszczową” upodabnia tę stronę to dziesiątek/setek/x innych, gdzie wabi się ludzi na magiczną metodę, dzięki której spalą tłuszcz, w przypadku czego działa przede wszystkim DIETA! Ale wszak nie o tym jest wpis.
No i zwiększanie pojemności płuc. Musząc się skupiać na pływaniu, na pewno nie będzie się skupiało na kierowaniu powietrza tam, gdzie trzeba przełamać opór zdeformowanej klatki piersiowej… Tak więc, owszem, wydolność oddechowa może się zwiększyć, ale oddychania przy pływaniu nie można zaliczyć do elementu korygującego. Tu gorąco zapraszam do przeczytania innego mojego wpisu  bądź artykułu na temat błędnego koła skoliozy, jeśli język angielski nie sprawia Ci problemów.

Artykuł „Skolioza idiopatyczna a sport dzieci i młodzieży” co prawda do tematu nic nie wnosi, ale zarysowuje problem, jak bardzo rozbieżne są opinie. Przy okazji odsyłam Cię (znów :)) do mojego wpisu na temat martwego ciągu, jeśli chcesz się przy okazji dowiedzieć, jak inaczej można też pozbywać się bólu pleców.

Kolejny jest artykuł „Koncepcja ćwiczeń asymetrycznych w wodzie w korekcji bocznych skrzywień kręgosłupa”, do którego lektury, jako że jest przyjemnie po polsku, zachęcam. Ja pozwolę sobie jedynie zacytować najważniejszy z wniosków, jakie w nim padły:
„Nie można jednak traktować pływania korekcyjnego, jako jedynego środka mającego oddziaływanie terapeutyczne, gdyż jest ono niewystarczające, szczególnie w przypadku wad o dużym stopniu zaawansowania. Zatem zajęcia w wodzie mają charakter towarzyszący postępowaniu korekcyjnemu…”
Oraz ponownie odsyłam do mojego wpisu na temat mojej skoliozy po zakończeniu wzrostu, a ściśle rzecz biorąc do artykułu (po angielsku) „Progresja skoliozy u dorosłych”, gdzie opisano aspekt grawitacji w przypadku skoliozy, w świetle czego ćwiczenia w wodzie mają sens.

Na stronie Meksy brak jest wartościowych informacji w kontekście pływania. Zamieszczam jednak, ponieważ fragment:
„Od najmłodszych lat zachęcaj do ruchu. Dzieci nie powinny jednak uprawiać sportu wyczynowego, gdyż może to być dla nich zbyt duży wysiłek, ani dyscyplin, z którymi wiąże się duże ryzyko urazów.”
Zostawiam Wam do refleksji.
Widnieje tam także porada:
„Zapisz dziecko na basen – pływanie to najlepsza i najbezpieczniejsza forma zajęć sportowych.”
Co warto na nowo rozważyć po przeczytaniu całego mojego, właśnie przez Ciebie czytanego, wpisu.

Na stronie pana Andrzeja Topczewskiego możemy przeczytać (!):
„Samo pływanie nam nie wystarczy. Ono jest tylko by rozluźnić i odciążyć trochę mięśnie, stawy. poza pływaniem nie możemy zapomnieć, że w normalnym życiu nasz kręgosłup jest ciągle obciążany. Stawy, mięśnie i krążki międzykręgowe potrzebują tej stymulacji. Dlatego też nie możemy obejść się bez zwykłych ćwiczeń.”
Oto, bez czego nie możemy się obejść w kontekście pływania.

Zamieszczam również link do wpisu na stronie szkoły nauki pływania Olimp. Zamieszczonej tu treści nijak nie traktuję poważnie, jednak zaznaczam istnienie czegoś takiego, bowiem będę musiała przez to sprawdzić, jakoby p ł y w a n i e m można wyleczyć p ł a s k o s t o p i e.

Ze strony Reskol wydobywam i podkreślam jedynie:
„Ćwiczenia w wodzie – ze względu na brak stabilizacji wybranej części kręgosłupa w środowisku wodnym ćwiczenia te nie do końca spełniają swoje zadanie korekcyjne.”

A teraz (taaak!, nareszcie!) pora na źródła bardziej naukowe.
Jako pierwszy weźmy artykuł z 2012 „Wpływ ćwiczeń w środowisku wodnym na zmianę ruchomości klatki piersiowej i kształtu krzywizn kręgosłupa w płaszczyźnie strzałkowej dzieci ze skoliozą I°”.
Badanie miało na celu ocenę wpływu 5-miesięcznych ćwiczeń pływackich na płaszczyźnie strzałkowej. Przebadano dzieci w wieku od 8 do 13 lat, ze skoliozą piersiowo-lędźwiową I° lewostronną. Wykazano, że po tym czasie ćwiczeń wzrosła ruchomość klatki piersiowej, a ponadto zmniejszyła się kifoza piersiowa.
I choć badanie dostarczyło znaczących dla tematu informacji, moją uwagę przyciągnęła zamieszczona w nim dyskusja – której fragmenty przytoczę.
Autorzy zwracają uwagę na proces posturogenezy, którego okres krytyczny przypada na wiek 7-10 lat (a więc wtedy, kiedy rozpoczyna się nauka szkolna). Wtedy dzieci uczą się czynności ruchowych, a poprzez to – kształtują posturę. Samo przez się nasuwa się na myśl, że jest to idealna sposobność, by zapobiegać przyszłym deformacjom ciała bądź je korygować.
W jednym z przeprowadzonych badań wykazano, że wprowadzenie pływania (tudzież gimnastyki) korekcyjnego poskutkowało spadkiem liczby dzieci z wadliwą postawą, natomiast w grupie kontrolnej – wzrost.
Wg autorów jedną z zalet ćwiczeń w wodzie jest większe czucie własnego ciała, a więc możliwość czucia skorygowanych pozycji.
Jednocześnie też autorzy obalają mit, jakoby leczenie skrzywienia kręgosłupa zasadzało się na wykształceniu silnego gorsetu mięśniowego.
Szczegółowo też jest opisany mechanizm poprawy wydolności krążeniowo-oddechowej. Zainteresowanych odsyłam do artykułu, dostępnego bezpłatnie pod zamieszczonym powyżej linkiem, na stronę 12.
Kroplą goryczy jest jednak wzmianka, że niektórzy wątpią w tego typu zaburzenia u dzieci ze skoliozą typu pierwszego – a także to, że badanie tyczy właśnie dzieci z takim, a nie większym, skrzywieniem.
W świetle artykułu jednak najlepszą rehabilitacją jest prewencja.

Jako kolejny jest artykuł „Ćwiczenia w wodzie oraz pływanie jako forma korekcji skolioz uzupełniająca leczenie metodą FED” (drugi z artykułów). Szczegółowo traktuje o zaletach pływania jako narzędzia korekcyjnego, ALE jasno z niego wynika, że kinezyterapia nie jest głównym elementem terapii, a uzupełnieniem bądź dopełnieniem.

Zamieszczam też odnośnik do artykułu „Korzyści zdrowotne płynące z pływania”. Czynię to dlatego, że warto przeczytać początek traktujący o wszechobecnym deficycie ruchu, podczas gdy w wieku szkolnym dzieci powinny kreować wzorce ruchowe.
Potem jest niestety tylko gorzej. Bowiem stwierdzenie, że „pływanie jest jedną z nielicznych dyscyplin sportowych, która harmonijnie rozwija całe ciało oraz jest w stanie skutecznie przeciwdziałać ujemnym skutkom cywilizacji” jest bardzo ogólne i na wyrost, bo z takim podejściem łatwo można sobie zaszkodzić. Pływanie pływaniu nierówne.
Poza tym:
„Środowisko wodne zmniejsza ciążenie masy ciała. Nawet osoba otyła czuje się w wodzie lekko i swobodnie, a wręcz dzięki większej powierzchni ciała łatwiej jej wykonać niektóre ćwiczenia.”
Co jednak, jak ta osoba wyjdzie z wody. W wodzie nie wyrobią się te mięśnie, które muszą sprostać sile grawitacji.
„Rekreacyjną formę zajęć można swobodnie połączyć z ćwiczeniami o charakterze korekcyjno- kompensacyjnym wykonywanymi w wodzie. Obydwie te formy dążą do jednego celu – doskonalenia umiejętności pływackich.”
A powinny przecież do skorygowania skrzywienia. :).
Acz, co zasługuje na uwagę:
„Woda znakomicie odpręża, redukuje nadmierne napięcie mięśniowe, dostarcza przyjemności, uczucia swobody i lekkości”.
Niestety bibliografia jest niezadowalająca.

Z artykułu „Postawa ciała w obszarze ciała w obszarze kręgosłupa u pływaków specjalizujących się się w stylu klasycznym” dowiadujemy się, iż:
„Pływanie jako forma rekreacji ma niezmiernie pozytywny wpływ na sylwetkę ciała, jednak regularne treningi mogą przyczyniać się do wystąpienia wady postawy, a także ich pogłębienia.”
A także:
„Odchylenie kręgosłupa od osi w płaszczyźnie czołowej może warunkować powstawanie licznych wad postawy, przede wszystkim skolioz. W badanej grupie odnotowano odchylenie od pionu w stronę lewą na poziomie 5,77°.”

W „Autorska koncepcja ćwiczeń hydrokinezyterapeutycznych w przypadku skolioz niskostopniowych” pada słuszne spostrzeżenie:
„Pływanie i ćwiczenia w wodzie pobudzają ogólny rozwój dzieci i młodzieży, ale wykorzystywane są także dla celów terapeutycznych. Postępowanie korekcyjne bardzo często sprowadzane jest jednak tylko do nauki pływania i pływania sportowego.”
„Woda stwarza doskonałe warunki dla reedukacji mięśni”. Tu znów by się można kłócić bądź powątpiewać, bo nawet jak wszczepić nowy wzorzec ruchowy, to przecież nie jest on do zastosowania na lądzie.
Czytając dalej, natrafiamy na kolejny znaczący fragment:
„Przy stosowaniu ćwiczeń korekcyjnych w wodzie należy zwrócić uwagę, że środowisko wodne nie sprzyja stabilizacji odcinkowej kręgosłupa. Brak stabilizacji będzie powodował przemieszczanie się ruchu na odcinki sąsiednie, bardziej ruchome. Przykładowo w ćwiczeniu poślizgu na plecach z rękami wyciągniętymi w górę (wzdłuż osi ciała) nastąpi pogłębienie lordozy lędźwiowej, zwłaszcza wtedy, kiedy występować będzie przykurcz mięśni klatki piersiowej [14]. Zatem należy ściśle kontrolować ruch u ćwiczącego i zastosować dodatkowe przybory ułatwiające wykonanie ruchu [13].” O!
Jest tu również położony nacisk na odpowiednie oddychanie – nie w trakcie pływania.
I kolejne znaczące stwierdzenie:
„Ćwiczenia korekcyjne w środowisku wodnym zalicza się do jednej z atrakcyjniejszych form aktywności ruchowej. Nie zastępuje ono postępowania korekcyjnego, ale z pewnością stanowi jego istotne uzupełnienie. Podkreśla się jednak, że zastosowanie pływania korekcyjnego jest niewystarczające i byłoby błędem stosowanie tych ćwiczeń bez działań usprawniających na sali gimnastycznej.”
„Każdy prowadzący tego typu zajęcia winien być świadomy, iż nieumiejętnie prowadzone ćwiczenia, źle dobrane ruchy i ułożenia ciała mogą spowodować utrwalenie wady lub jej pogłębienie.”
O tak… Nawet jak metoda najlepsza, to jej wykonawcy mogą być słabym ogniwem…

***

Jako pozostałe źródła podaję to, iż ponoć Otylia Jędrzejczak zaczęła pływać przez skrzywienie kręgosłupa – „ponoć”, bo nie znalazłam zadowalającego mnie źródła, dlatego takiego nie podaję.

Przeprowadziłam również ankietę na facebook’u, czy też – próbowałam, bo niestety nie spotkała się z zadowalającym odzewem. Na szczęście choć jedna z osób dostarczyła mi wiadomości, że dla niej, przy sporej skoliozie, basen jest zbawieniem od bólu – wystarczy raz w tygodniu. Jest oprócz tego osobą aktywną, jednak potrafi jednoznacznie stwierdzić, że to właśnie pływaniu zawdzięcza zniesienie bólu. Bezcenne informacje :).
Pozostałe uczynne osoby były jednak po operacji i nie mogłam była uwzględnić ich w moim dochodzeniu.

***

No i jak zwykle przechodzimy teraz do angielskiej strony internetu.

Jako pierwszy – przypadek Cassie. Pływała zawodowo i się okazało, że ma skoliozę, przez co zaczęła być dyskwalifikowana (Cassie nie dotykała ściany obiema rękami jednocześnie, jak wymagają przepisy). Niestety skończyło się nie dość, że na gorsecie, to jeszcze operacji.
Podaję jako, powiedzmy, ciekawostkę. Nigdzie nie jest powiedziane, że to pływanie skoliozę spowodowało. Mogło, nie musiało, tak samo jak mogło nie mieć w tym żadnego udziału.

Na blogu Living with Scoliosis autorka opisuje, że pływanie jest częścią jej aktywności. Zdecydowanie pomaga jej w bólu, a także w aspekcie psychologicznym, dając poczucie lekkości, relaksu.
Zaznacza, że właśnie o to chodzi – relaks, a nie trzaskanie kolejnych długości.

W „Indoor Heated Swimming Pools: The Vulnerability of Some infants to Develop Spinal Aysmmetries Years Later” choćby wykazano korelację z występowaniem skoliozy u tych dzieci, które zaczęły pływać (bądź miały styczność z pływaniem) w bardzo młodym wieku.

W artykule „Swimming and spinal deformities: a cross-sectional study” z 2015 roku wykazano korelację między zawodowym pływaniem – co ciekawe, jedynie u dziewcząt – a ryzykiem wystąpienia skoliozy i wad postawy, a także bólu dołu pleców. Zaobserwowane także zwiększone ryzyko wystąpienia hiperlordozy i hiperkifozy, w tym wypadku zarówno u chłopców, jak i dziewcząt.

W artykule „Do swimming exercises induce anthropometric changes in adolescents?”  z 2013 roku przedstawione są wyniki badania przeprowadzonego na dwóch grupach dzieci w wieku 13 lat – grupa pierwsza uczęszczała raz w tygodniu, przez dwa lata, na lekcje pływania, natomiast druga grupa była kontrolną. Zauważono, że w grupie pierwszej korekta skoliozy była bardziej wyraźna niż w drugiej; innych wad postawy nie odnotowano. Autorzy wnioskują, że w plan nauczania powinno zostać włączone ćwiczenia korekcyjne w wodzie.

Na stronie Scoliosis Treatment Alternatives odsyłam do komentarzy, a tak właściwie jednego (ctrl+f i „swim” 😉 ). Padło tam bowiem jakże trafne stwierdzenie: jeśli pływanie nie jest nastawione na korektę, to jak tej możemy od niego oczekiwać.

W „Swimming exercises as a method to treat children scoliosis” (dość starym, z 1998 roku) osiągnięto pewne efekty – niekiedy poprawę skrzywienia o więcej niż 5*. Niemniej, pływanie okazało się przynosić znaczną poprawę w aspekcie psychologicznym oraz ogólną poprawę wydolności, a także sprawności fizycznej.

Staram się bazować na w miarę nowych źródłach naukowych, jako że np. 20-30 lat to potrafi być bardzo dużo w medycynie, jednak mimo to powołam się też na „Scoliosis in swimmers” z 1984 roku. Wykazano w nim, że dzieci, które zaczynają pływać za młodu, narażają się na, hmm, zaburzenie wzorca dorastania. Wiąże się to z rozwojem tkanki mięśniowej w odpowiedzi na wykonywane w trakcie pływania ruchy.
Co więcej, w stylu dowolnym zwykle jest różnica w sile pociągnięcia między ręką lewą a prawą. Powrócę do tego w omawianiu jednego z dalszych artykułów.
Z publikacji możemy dowiedzieć się jeszcze innych rzeczy.
Na przykład, że skolioza funkcjonalna często występuje u sportowców, którzy uprawiają sporty zasadzające się na wielokrotnie powtarzających się ruchach, zwłaszcza ruchu obrotowym, jak serwy, rzuty; takie sporty to np. łucznictwo, rzucanie oszczepem, tenis.
Albo, że po wklęsłej stronie kręgosłupa (tam gdzie mięśnie są silniejsze i spięte) jest więcej mitochondriów oraz włókien mięśniowych typu I.
A to dlatego, bo mięśnie adaptują się do nakładanego na nie wysiłku.
Są jednak sytuacje, że mięśnie nie są w stanie temu sprostać, co wiedzie do pogłębienia naturalnych krzywizn kręgosłupa, a to z kolei do dysbalansu między przednio-tylnymi płaszczyznami. Jeśli nie zostanie to skorygowane, wiedzie do rozwoju struktur skoliotycznych. Zwłaszcza, jeśli kręgosłup jest poddawany obciążeniu takiemu jak rotacja.
A także o osobliwym paradoksie, że pływanie jest jednocześnie uważane za najwspanialsze ćwiczenie korekcyjne, mimo że zasadza się ono na wielokrotnym powtarzaniu tych samych ruchów, na dodatek wymagających ruchu skrętnego, co w przypadku pacjentów skoliotycznych jest po prostu odradzane. Co więcej, pływanie przy użyciu złej techniki przez tych, co chcą popływać ot, rekreacyjnie, sprawia, że mięśnie mogą się rozwinąć niesymetrycznie – co może być przyczynkiem do skoliozy.
Są nawet badania (acz z 1941) wskazujące na to, że ogólnie sport może się przyczyniać do skoliozy. Przebadano 425 przypadków osób ze skoliozą, które ćwiczyły i u 60% nastąpiła progresja skrzywienia, natomiast u 40% nie zaobserwowano żadnej zmiany.
Cóż, czasy były wtedy inne – zarówno metodyka ćwiczeń, jak i… tryb życia. W naszym zasiedziałym społeczeństwie głoszenie, że w ogóle ruchu a sportu powinno się unikać, byłoby strzałem w stopę ;). Bądź, być może, równe wypisaniu skierowania na operację.

W „Asymmetries in swimming – where do they come from?” są wymienione czynniki mogące stać u podstaw rozwoju asymetrii. Omówię te, które w temacie są dla mnie najbardziej istotne.
1) Lateralność. Jest to naturalna tendencja do używania jednej ręki bardziej od drugiej, przewaga jednej strony ciała nad drugą. Może powodować asymetrie ciała związane z rozwojem neurologicznym. Może także występować nawet przy ruchach symetrycznych – objawia się wtedy, w przypadku pływania, np. Mocniejszymi pociągnięciami jedną z rąk bądź kopnięciami którejś z nóg, czy też silniejszymi wychyleniami ciała przy stylu dowolnym. Jest to bardziej zauważalne u sportowców krótkodystansowych, gdzie dąży się do jak najsilniejszych ruchów.
Może również wynikać z obciążenia mechanicznego (kompresja, napięcie, skręt), wobec którego nie pozostają obojętne tkanki ciała. A że ciało to układ szeregowy, co powtarzam dość często, zmiana w obrębie czy to struktury kości, czy też mięśni, czy zaburzenia na płaszczyźnie neurologicznej pociąga za sobą kolejne zmiany, i tak tworzy się błędne koło. I tak, dominacja jednej kończyny nad drugą sprawia, że ma bardziej rozwinięte mięśnie i mniej się męczy, a jak już tak jest, to pracuje więcej, więc się bardziej rozwija, i tak w kółko…
2) Przetrenowanie i przeciążenie. Tak, tak, to może wieść do asymetrii. Czy to za krótki czas regeneracji, czy to zbyt gwałtowny wzrost intensywności bądź objętości treningów. To wiedzie do bardziej intensywnego używania mniej zmęczonych mięśni i powiązanych z nimi stawów, co wpływa na technikę, a co może wejść w nawyk, a to prowadzić do rozwoju asymetrii. A że jak napisałam powyżej niedominujące partie męczą się szybciej, wiadomo, które przejmą na siebie część ich roboty.
3) Wyćwiczone nawyki i przyzwyczajenia. Mięśnie (i nie tylko), jak już padło we wpisie, adaptują się do wysiłku, jakiemu są poddawane. Każdy sport ma swoją specyfikę i choć pływanie jest symetryczne, wymaga od barków dużego zakresu ruchu i bardziej rozwijają się mięśnie stożka rotatorów odpowiedzialne za rotację wewnętrzną niż te za zewnętrzną, a to może pociągać za sobą dalsze zmiany.
Istotna jest też kwestia oddychania. Zaobserwowano częstsze występowanie asymetrii u tych osób, które oddychają (w kraulu) na jedną stronę, niż u tych, co na obie.

W podobnym tonie jest „Scoliosis and sport” z 2015 roku.
Przeczytamy tu, że aktywność ruchowa jest niezbędna w rozwoju dziecka, gdyż ruch to potrzeba biologiczna – stymuluje wzrost i rozwój organizmu, czego żadna terapia nie zastąpi.
Odnośnie skoliozy, zalecana jest aktywność symetryczna, taka jak pływanie bądź gimnastyka, jako że sport, tak samo jak efekty pozytywne, może mieć negatywne, zwłaszcza jak obciążenie jest jednostronne. Tym bardziej, jak sport zasadza się na powtarzalności ruchów. Co więcej, również hipermobilność stawów może przyczyniać się do pojawienia się a rozwoju skoliozy.
Autorzy podają, że skolioza występuje w 80% przypadków w takich grupach jak tenisiści czy oszczepnicy. Tyczy się to szczególnie ćwiczenia tegoż zawodowo i w młodym wieku.
Badacze mają także wątpliwości co do gimnastyki. Niby zapewnia ona symetryczny rozwój mięśni, lecz badania donoszą, że skolioza występuje w tej grupie 10 razy częściej. Co interesujące, jest to częściej skolioza dwu- niż jedno łukowa – czyżby większa zdolność ciała do kompensacji skrzywienia?
Ale, wpis ma być o pływaniu, więc już przeskakujemy do odpowiedniego fragmentu publikacji.
Autorzy przytaczają badanie, które także omawiałam, w którym odnotowano poprawę skrzywienia w grupie dzieci uczęszczających na zajęcia pływackie. Jednakże tuż zaraz powołują się na także już omawiane badanie, nowsze od tamtego, w którym dowiedziono zwiększonego ryzyka wystąpienia asymetrii ciała, hiperkifozy oraz bólu dołu pleców u dziewcząt.

Jako ostatni mamy “The significance of swimming and corrective exercises in water in treatment of postural deficits and scoliosis“. Jest to przegląd innych artykułów, ich synteza i podsumowanie stanu wiedzy.
Już na wstępie autorzy zaznaczają, że pływanie pływaniu nierówne – może być zawodowe, rekreacyjne, terapeutyczne.
Dalej wymieniają zalety pływania, iż umożliwia holistyczny i zrównoważony rozwój ciała, jest to sport bezpieczny. Dzięki sile wyporowej wody i ciśnieniu hydrostatycznemu zmniejsza się ciężar ciała i jest wymagane mniej siły do utrzymania go, a przez to mięśnie się relaksują i można łatwiej uzyskać poprawną, skorygowaną postawę. Środowisko wodne ponadto zmniejsza napięcie mięśni, dzięki czemu pojawia się szansa na zwiększenie zakresu ruchu. Dzięki temu wszystkiemu pozwala ćwiczyć dłużej, bo zmęczenie pojawia się później.
Pływanie ponoć ma najbardziej ze wszystkich sportów aktywować największą liczbę mięśni, zwłaszcza gorset mięśniowy. Wątpię, ale na razie się nie wypowiem.
Autorzy następnie przytaczają badania naukowe.
W tym z 1996 wykazano, zwłaszcza u dziewcząt, w porównaniu z grupą kontrolną, zmniejszenia kąta w dolnej części odcinka piersiowego oraz zmniejszoną lordozę, co wskazywało na potencjał w korygowaniu nadmiernej lordozy lędźwiowej.
Inne badanie, w 2000 roku, wykazało, że pływanie pogłębia kifozę piersiową.
Natomiast kolejne badania, w 2012 i w 2010, dowiodły, że pływanie nie tylko nie zaburza prawidłowej postawy ciała, ale pomaga ją osiągnąć/utrzymać. Wedle nich zawodowe pływanie w jednej z badanych grup miało być za mało intensywne, by wywołać negatywne skutki. Może.
Ponoć samo uczęszczanie na zwykłe szkolne lekcje pływania częściej powodują korektę skrzywienia niż u uczniów, co na basen nie chodzą, a tylko na zwykłe zajęcia wychowania fizycznego.
Następnie autorzy opisali przebieg badania na dzieciach biorących udział w mnogich programach korekcyjnych na wskroś Polski, mających na celu korektę postawy, skrzywień. Wykazano, że liczba wad się dzięki temu zmniejszyła… poza skoliozą, która niespodziewanie się pogłębiała w ostatnim roku projektu.
Przytoczone zostały także inne badania. W jednym dowiedziono, że zajęcia z wodnej kinezyterapii poskutkowały zmniejszeniem kifozy i lordozy, i pomagały przy skoliozie I stopnia. W innym natomiast pływanie poskutkowało wzmocnieniem ciała i mięśni; nie ma jednak żadnej wzmianki o tym, jak to wpłynęło na skoliozy.
Dowiedziono, że pływanie poprawia pojemność płuc i wydolność oddechową.
Zakradły się tu jednak głosy dwóch włoskich badaczy, Guidi’ego (1999) i Marugo (2007), ot, takie przysłowiowe wiadro zimnej wody; że trzeba być ostrożnym i baczyć na technikę, bo bodaj łatwiej, niż sobie pomóc, można sobie poszkodzić. Oraz że pływanie wtedy przynosi efekty korekcyjne, jeśli ma się na względzie stricte korygowanie nim wad postawy.

***

Na zakończenie pokrótce omówię to, co wyszperałam na zagranicznych forach; ot, niepoparte nauką wypowiedzi, o których jednak zdecydowałam się napomknąć. Możecie je znaleźć tu, tu oraz tu.
Na pierwszym z forów użytkownik Carmell spostrzega, że pływanie nie ma wpływu na skrzywienie, jako że brakuje czynnika grawitacji. A grawitacja jest jednym z najważniejszych czynników wpływających na skoliozę.
Inny użytkownik o nicku javaboy również wyraża wątpliwość, jakoby pływanie było takie symetryczne, jakim się je ogłasza – w końcu w kraulu bardziej rozwijają się mięśnie po jednej ze stron, w zależności od tego, na którą się nabiera powietrza. On sam pływa w masce pływackiej, tak że nie musi się wykręcać na żadną ze stron. Spryciarz ;).

Na drugim z forów zdania są bardzo podzielone, jednym pływanie pomogło nad wyraz, innym zaś bardzo poszkodziło – a to tak, że ból zmusił ich do zrezygnowania z pływania.

Na ostatnim z forów padają dwie znaczące wypowiedzi.
Pierwsza z nich traktuje o tym, że pływanie i jazda na rowerze są sportami, w których nie przeciwdziała się sile grawitacji, w odróżnieniu od np. biegania, chodzenia (gdzie trzeba dźwigać własny ciężar) czy oczywiście podnoszenia ciężarów. A grawitacja i obciążenie to istotny czynnik w procesie przebudowy kości, który to zachodzi nieustannie. Brak obciążenia = słabsze kości.
Dygresja: najpewniej dlatego z wiekiem zmieniają się kości twarzy, bo nie są poddawane obciążeniu, naciskowi itd. Ale to tak na marginesie ;).
Użytkowniczka Gloria z kolei opisuje swój przypadek, że w piątej klasie ona i równocześnie jej siostra zostały zdiagnozowane ze skoliozą. Zaczęły uczęszczać na lekcje pływania – i skoliozy zniknęły. Jej siostry po roku, jej samej po dwóch.

***

Jak widzicie, materiału jest mnóstwo i co tu dużo mówić – rozbieżnego. Nie wykorzystałam też wszystkiego, na co się natknęłam. Post byłby po prostu za długi. W przyszłości omówię pozostałe źródła, na które brakło tu miejsca.

A teraz czas najwyższy odpowiedzieć na pytanie: to w końcu ze skoliozą można/powinno się pływać czy też nie?
A odpowiedź brzmi, jakżeby inaczej: to zależy.

W świetle zgromadzonego materiału j a odradzałabym traktowanie pływania jako magicznego a wszechstronnego środka, który na pewno skoryguje skrzywienie. Zgodzę się, że indywidualne ćwiczenia korekcyjne w wodzie mają jak największy sens, jednak nie mogą być traktowane jako wyłączna metoda rehabilitacji, a jako część terapii na lądzie.
Nie można też zaprzeczyć, że pływanie wzmacnia mięśnie – jest to w końcu sport. W przypadku skoliozy jednak, jak wiemy, problemem jest dysbalans mięśniowy. Co więc, jeśli wzmocnią się te mięśnie, które już są mocniejsze? To tylko napędzi błędne koło skoliozy.
Poza tym, pływanie nijak nie przygotowuje naszych ciał na obciążenie, jakie musi znosić przez resztę doby – a leczenie skoliozy opiera się między innymi na wdrożeniu nawyków korygujących postawę i wzmocnienie osłabionych mięśni, by te mogły temu sprostać.

Oczywiście nie demonizuję pływania. Ma ono niewątpliwe zalety jak odciążenie stawów i zwiększenie w nich zakresu ruchu, zwiększenie wydolności oddechowej. Daje też możliwość poruszania się bez bólu, a co za tym wszystkim idzie – aspekt psychologiczny, że mimo dolegliwości/niepełnosprawności jest coś, co można robić. To są atuty nieocenione.
Na dodatek każda skolioza jest inna i nawet dwie takie same mogą mieć zupełnie inny przebieg. Komuś może zaszkodzić, na kogoś może w ogóle nie wpłynąć, a jeszcze innemu pomoże, tak zniwelować ból, jak skorygować skrzywienie.

Ja jednak nikomu ze skoliozą nie doradziłabym pójścia tak, o, na basen, by mu to pomogło.

Ale, zamieściłam tu dużo materiałów i odnośników do artykułów. Każdy może wyciągnąć własne wnioski. Ja wyciągnęłam takie. Niechybnie wynika to z mojego, hmm, naturalistycznego podejścia, jakie wyznaję od paru lat. A wedle tego należy się skupić na podstawowych czynnościach. Nie żyjemy w wodzie. Nasze ciało na co dzień zmaga się z innymi siłami oraz czynnikami niż tymi w środowisku wodnym i to one powodują progresję skrzywienia (jeśli to ma miejsce).

Temat jeszcze poruszę i na pewno zrobię osobne podsumowanie zebranego materiału. Sama obszerność i często sprzeczność zamieszczanych treści również dobrze odzwierciedla złożoność problemu.

Jeśli masz jakieś przemyślenia bądź uwagi, bądź chcesz na ten jakże sprzeczny temat porozmawiać – daj znać w komentarzu bądź napisz do mnie poprzez formularz! 🙂

Bibliografia:

A. Wasilewska, Czy pływanie wyleczy skoliozę lub wadę postawy?
S. Henning, Scoliosis: From Vicious to Virtuous Cycle- Part I
P. Główka, Skolioza idiopatyczna a sport dzieci i młodzieży
M. Rusin, T. Gębala, T. Kocurek, Koncepcja ćwiczeń asymetrycznych w wodzie w korekcji bocznych skrzywień kręgosłupa
B. Diaz, Progression in adult scoliosis
http://meksa.pl/skolioza-kregoslupa
A. Topczewski, Pływanie
Pływanie rehabilitacyjne i korekcyjne
Skolioza – diagnostyka i postępowanie fizjoterapeutyczne
K. Barczyk-Pawelec, D. Zawadzka i in., Wpływ ćwiczeń w środowisku wodnym na zmianę ruchomości klatki piersiowej i kształtu krzywizn kręgosłupa w płaszczyźnie strzałkowej dzieci ze skoliozą I stopnia
P. Obtułowicz, M. Zarzycki, Ćwiczenia w wodzie oraz pływanie jako forma korekcji skolioz uzupełniająca leczenie metodą FED
D. Mucha, A. Godniowska, Postawa ciała w obszarze ciała w obszarze kręgosłupa u pływaków specjalizujących się się w stylu klasycznym
M. Zawadzki, Autorska koncepcja ćwiczeń hydrokinezyterapeutycznych w przypadku skolioz niskostopniowych
Cassie: My Scoliosis Journey
Swimming for scoliosis
M. E. McMaster, A. Lee, Indoor Heated Swimming Pools: The Vulnerability of Some infants to Develop Spinal Aysmmetries Years Later
F. Zaina, S. Donzelli i in., Swimming and spinal deformities: a cross-sectional study
G. Bielec, Do swimming exercises induce anthropometric changes in adolescents?
V. Kambourova, V. Damianova, Swimming exercises as a method to treat children scoliosis
T. J. Becker, Scoliosis in Swimmers
R. H. Sanders, J. Thow, Asymmetries in swimming – where do they come from?
S. D. Jandrić, Scoliosis and sport
W. Łubkowska, M. Paczyńska-Jędrycka, The significance of swimming and corrective exercises in water in treatment of postural deficits and scoliosis

 

2 thoughts on “Pływanie a skolioza. Metoda bezpieczna czy… co, szkodliwa…?”

  1. a co ze skoliozami po operacjach w latach 70 tych, po autoprzeszczepach /kość strzałkowa, wióry z talerza biodrowego/ czy my w ogóle możemy cokolwiek ćwiczyć, mimo że kręgosłup przypomina rurę betonową to i tak leci. Miałam przed operacją 60 stopni, teraz powyżej 100, i co / pływanie, jazda na rowerze, kijki ? Nigdzie nie znalazłam wskazówek co do osób leczonych operacyjnie starymi metodami

    1. Droga Małgorzato, bardzo chciałabym pomóc wszystkim. Nie jestem jednak w stanie zaradzić wszystkiemu i niestety po prostu nie mam wiedzy na ten temat, i nie odważę się czegokolwiek poradzić. Może w przyszłości poszperam w tym temacie, jednak i to nie gwarantuje, że na wszystko jest metoda.
      Ściskam mocno,
      Agata

Dodaj komentarz